W radzyńskim magistracie emocje sięgają już takiego poziomu, że zaczyna brakować wody do gaszenia pożarów. W poniedziałek 21 września, kolejna osoba podjęła jedyną słuszną decyzję i złożyła wypowiedzenie z pracy. Urząd Miasta pod wodzą Burmistrza Jakuba Jakubowskiego powoli zamienia się w miejsce, z którego pracownicy starają się ewakuować przy pierwszej możliwej okazji, a wakaty stają się trwałym elementem lokalnego krajobrazu.
Obecna sytuacja kadrowa do złudzenia przypomina scenariusz, który przerabialiśmy niedawno przy obsadzie stanowiska Sekretarza Miasta. Przypomnijmy: na ogłoszony nabór na Sekretarza nie wpłynęło absolutnie żadne podanie. Nikt z zewnątrz nie palił się do bliskiej współpracy z Burmistrzem Jakubowskim. Wobec braku jakichkolwiek chętnych zastosowano więc wariant ratunkowy i złożono „propozycję nie do odrzucenia” jednemu z dotychczasowych pracowników urzędu, przesuwając go na opustoszały fotel.
Dziś historia zatacza koło. Po przejściu dotychczasowej kadrowej na „lepszy stołek” jej miejsce szybko zajęła osoba przesunięta „na ochotnika” z działu księgowości. Powstała w ten sposób dziura w księgowości, a w poniedziałek powiększyła się ona jeszcze bardziej opisywanym przez nas wyżej odejściem.
Mimo oficjalnych ogłoszeń i poszukiwań na wolne stanowiska pracownicze nikt się nie zgłasza. Brak chętnych do podjęcia pracy w urzędzie mówi o atmosferze w magistracie więcej niż najpiękniej przygotowane i pokazujące wspaniałą atmosferę i zrozumienie burmistrzowe live’y w mediach społecznościowych.
Jednak prawdziwy wstrząs w radzyńskim urzędzie dopiero się zbliża. Z informacji jakimi dysponujemy wynika, że tuż po nowym roku szykują się kolejne ewakuacje i przesunięcia – oprócz dwóch „osób z trzeciego sektora” (tak Burmistrz pieszczotliwie nazywa pracowników UM), największy ruch rozegra się na szczytach samej władzy. Z fotelem wiceburmistrza ma się pożegnać Bożena Lecyk, która jeszcze tak niedawno przyrzekała miłość, wierność i uczciwość. Jej miejsce zajmie obecny przewodniczący Rady Miejskiej Mariusz Szczygieł.
Osoby uważnie obserwujące radzyńską scenę samorządową to nie zdziwi, bowiem od dawna widzą, że polityczna miłość i partnerstwo między Burmistrzem a jego zastępczynią dawno się skończyła. Relacje między Jakubowskim a Lecyk od wielu tygodni są fatalne. Skończyły się wspólne uśmiechy, koleżeńskie poklepywanie po plecach i publiczne komplementy. W codziennych kontaktach dominuje suchy, szorstki ton oraz oficjalne zwroty per „Pan” i „Pani”.
Atmosfera w urzędowych korytarzach bywa zresztą tak napięta, że czasem trzeba było aż wypracować własne procedury bezpieczeństwa. Emocjonalne wymiany zdań i podniesione głosy dobiegające z gabinetów włodarzy bywały tak głośne, że niosły się po całym korytarzu. Żeby uniknąć całkowitej kompromitacji i oszczędzić postronnym osobom słuchania kulis tej „szorstkiej przyjaźni”, drzwi do sekretariatu często nerwowo były zamykane.
Sytuacja w radzyńskim magistracie pokazała po raz kolejny, że wyreżyserowany wizerunek otwartego i uśmiechniętego urzędu rozbija się o twardą rzeczywistość. Gdy brakuje chętnych do pracy, a w gabinetach trzaskają drzwi, przesuwanie klocków na wyższych szczeblach może nie wystarczyć, by zatrzymać ten kadrowy kryzys.
𝘎𝘳𝘢𝘧𝘪𝘬𝘢 𝘸𝘺𝘨𝘦𝘯𝘦𝘳𝘰𝘸𝘢𝘯𝘢 𝘱𝘳𝘻𝘦𝘻 𝘈𝘐.
Tekst ukazał się na profilu Facebook KUBek Prawdy i został przedrukowany za zgodą autorów
Komentarze obsługiwane przez CComment